Nasza walka trwa

03/09/2019

Nowotwór u małego dziecka – to brzmi jak wyrok. Na szczęście nie zawsze tak jest. Dzięki lekarzom i specjalistycznemu sprzętowi możemy walczyć z rakiem. Tak było w przypadku Wiktorii Jaworskiej, która w wieku 3 lat przeszła poważną operację. Razem z tatą Marcinem opowiedziała o swojej walce o życie.

10 lat temu w szpitalu, w którym się właśnie znajdujemy, Wiktoria przeszła operację mózgu. Co poczuliście, wchodząc tutaj?
Wiktora Jaworska: Przyszły mnie ciarki.
Marcin Jaworski: Pomimo że sytuacja była, jaka była, to z tym szpitalem mamy bardzo dobre wspomnienia. Dziś na pewno podejdziemy przywitać się z prof. Kwiatkowskim.

Jakie były pierwsze objawy choroby?
W.J.: Miałam wtedy 3 lata, więc tego nie pamiętam. Jednak z opowieści rodziców wiem, że pewnego dnia, gdy byliśmy w małym sklepie spożywczym, zaczęło mi się kręcić w głowie…
M.J.: Udaliśmy się na diagnostykę i tam okazało się, że jest… robaczek. Szybko trafiliśmy do prof. Kwiatkowskiego i za 2 tygodnie mieliśmy wyznaczoną operację. Już na drugi dzień po zabiegu Wiktoria wyglądała świetnie. Nikt nie poznałby, że dopiero co przeszła operację nowotworu mózgu. Co nie zmienia faktu, że świat stał się dla nas trudniejszy, bo nasza walka z rakiem wciąż trwa. Dlatego zbieranie środków na CUSA jest dla nas takie ważne! To urządzenie pomoże wielu osobom, być może pomoże Wiktorii.

Weźmiecie udział w Biegu Fundacji Tesco?
M.J.: Zdecydowanie! Nie wiem, jak Wiktoria z mamą, ale ja planuję przebiec 10 km. Od 3 lat dość intensywnie biegam. Na swoim koncie mam m.in. 182 km wokół Mount Blank. Syn też jest aktywny, należy do klubów sportowych. Nie stanowi to dla nas problemu. A cel nas dodatkowo motywuje!

Poza biegiem mocno angażujecie się w zbieranie środków. W jaki sposób?
M.J.: Braliśmy ostatnio udział w imprezie „Kuchnia Polska Wczoraj i Dziś”, podczas której organizowana była licytacja. Udało się zebrać ok. 20 tys. złotych.
W.J.: Aktywnie brałam w niej udział. Dźwigałam 12 arbuzów, które były licytowane. 🙂 Co więcej, planuję założyć specjalny profil w mediach społecznościowych w całości poświęcony zbieraniu funduszy.

Dlaczego jeszcze warto pobiec?
M.J.: Bieg to sport, a sport to zdrowie!

Wiktorio, czym dla Ciebie jest zdrowie?
W.J.: Do tego jeszcze próbuję dotrzeć, a żeby się tego dowiedzieć, potrzebny jest ten sprzęt. Chciałabym posmakować normalnego życia bez padaczki. Marzę o tym, by wyjść z koleżankami i kolegami na pizzę, jak każda normalna nastolatka; by rozwijać swoją pasję, jaką jest malarstwo. W tym roku skończę 14 lat i chciałabym normalnie żyć.