Szybki powrót do normalności

31/08/2019

Urządzenie chirurgiczne przeznaczone do małoinwazyjnego usuwania zmian w narządach tkankowych o nazwie CUSA to niezastąpiona pomoc w ciężkiej walce z nowotworami mózgu. Jak dokładnie działa? Opowiedział nam o tym dr n. med. Zdzisław Kawecki z Uniwersyteckiego Szpitala Dziecięcego w Krakowie.

Co o nowotworach mózgu w wieku dziecięcym mówią nam statystyki?
Jeśli chodzi o częstość występowania guzów mózgu, to jest to najczęściej występująca w neurologii choroba, poza wadami wrodzonymi oczywiście. Rocznie operujemy ok. 40 takich guzów, a w tym roku jest jakiś większy wysiew tych stworzeń, bo zoperowaliśmy już 30. Nie ma wieku, który by w chorobie nowotworowej kogoś oszczędzał. Są guzy wrodzone, które rozpoczynają się w łonie mamy i po urodzeniu objawiają się do trzeciego miesiąca życia. Są tak samo leczone jak guzy dzieci w wieku starszym. Duże zachorowanie występuje też między 5. a 7. rokiem życia, czyli w wieku szkolnym. Zdrowe dziecko nagle dostaje porannych wymiotów, pojawiają się bóle głowy. Rodzice myślą, że to ze stresu, bo maluch boi się klasówki, odpytywania. Na szczęście mamy możliwość zrobienia tomografii komputerowej bez kontrastu, jako badanie przesiewowe i wykluczamy to najgorsze schorzenie. Następny okres częstych zachorowań występuje między 15. a 17. rokiem życia.

Z pomocą w walce z guzami przychodzi ultradźwiękowy nóż nazywany CUSA. Co warto o nim wiedzieć?
CUSA to ultradźwiękowy rozbijacz tkanki nowotworowej, wymyślony ok. 20 lat temu. To urządzenie chirurgiczne przeznaczone do małoinwazyjnego usuwania zmian w narządach tkankowych, głównie mózgu. Wyobraźmy sobie mrowisko, w którym jest jakaś nieprawidłowa grudka. Takim urządzeniem rozsuwamy to mrowisko i – przechodząc przez zdrową tkankę – trafiamy w tę grudkę, którą następnie rozbijamy i zasysamy do urządzenia. Przez możliwość nawadniania i koagulacji zaoszczędzamy czas i zdrowe tkanki. Głównie chodzi o to, by nie uszkadzać naczyń i żeby po operacji zdrowa tkanka była odpowiednio zaopatrywana w naczynia tętnicze i żylne. To powoduje, że tkanka mózgowa jest dobrze ukrwiona – nie ma pooperacyjnego obrzęku i zdrowienie dziecka jest zdecydowanie szybsze.

W ramach tegorocznego Biegu Fundacji Tesco zbieramy fundusze na zakup tego urządzenia najnowszej generacji.
Obecny sprzęt uległ awarii – według producenta koszt naprawy bez gwarancji to ok. 50 tysięcy złotych. Teraz podczas operacji używamy sprzętu pożyczonego od chirurgów dziecięcych. To urządzenie nie jest tak pewne w użyciu jak chirurgiczna CUSA. Szpital jest klimatyzowany, sale są piękne, ale brakuje na ten wysokospecjalistyczny sprzęt pieniędzy. Z tego, co uzyskujemy z Narodowego Funduszu Zdrowia, takich inwestycji po prostu nie sfinansujemy.

Nowa CUSA posłuży szpitalowi przez kolejną dekadę.
Tak! Licząc, że z jej użyciem operujemy rocznie 40–50 guzów, uratuje ona życie wielu dzieci i pomoże wielu rodzinom. CUSA ułatwia życie po operacji. Zachorowanie dziecka często wiąże się z tym, że jedno z rodziców musi zrezygnować z pracy, by zapewnić opiekę. Dlatego im krótszy okres pooperacyjny, tym szybciej dziecko może wrócić do normalnego życia.

Będzie Pan obecny podczas Biegu Fundacji Tesco?
Pojawię się na biegu jako „zabezpieczenie”. I apeluję – dajcie troszkę pieniędzy na to urządzenie. Nie dla nas, ale dla dzieci! One tego potrzebują.