ABC biegania

11/03/2019

Marzec to idealna pora, by rozpocząć przygodę z bieganiem – wiosna sprawia, że rozpiera nas nowa energia, temperatura na zewnątrz staje się optymalna, a z powietrza znika smog. Wszyscy doskonale wiemy, że najtrudniej jest zacząć. Jak wystartować dobrze, czyli tak, abyśmy po pierwszym treningu wybiegli na kolejny?

Decyzję o rozpoczęciu biegania potrafimy czasem odkładać w nieskończoność. Jednego dnia nie sprzyja nam pogoda, w innym mamy już plany na wieczór, a w kolejnym wystarczy nam jakakolwiek, choćby drobna wymówka, która urasta nagle do wielkiej przeszkody. Dlatego warto zacząć mimochodem, jakby przy okazji. Jeśli mamy psa, i tak musimy wyjść z nim na spacer. Dlaczego nie odbyć go „biegiem”? Jeśli wolny czas poświęcamy głównie dzieciom, potruchtajmy razem z nimi. Nawet wizytę w sklepie możemy załatwić dużo szybciej, jeśli jego próg potraktujemy jak metę naszej pierwszej przebieżki. W ten sposób można się przekonać, że bieganie to nic trudnego i nie wymaga od nas specjalnych przygotowań, a ochota na następny trening będzie o wiele większa.

Biegamy nogami i… głową
Gdy złapiemy już bakcyla, podejdźmy do tego z głową – przede wszystkim dając organizmowi czas na oswojenie się z wysiłkiem, jakiemu go poddajemy. Jeżeli po pracy zwykle spędzaliśmy czas na kanapie, przestawienie się na aktywny tryb życia będzie dla nas dużym wyzwaniem. Dlatego dobrze jest zacząć powoli i stopniowo zwiększać obciążenia treningowe. Po tygodniu nie przebiegniemy jeszcze maratonu – być może nie zrobimy tego nigdy, ale czy o to powinno nam chodzić? Podejdźmy do swojej aktywności jako do sposobu na lepsze samopoczucie, smuklejszą sylwetkę i dodatkowe hormony szczęścia, które wyzwalają się podczas uprawiania sportu. Zbyt ambitne podejście jest najczęstszą przyczyną szybkiej rezygnacji z dalszych treningów – nie skupiajmy się na tym, czego nie dokonamy, ale np. na tym, jak duży to progres, że po pierwszym treningu bolały nas wszystkie mięśnie, a po dziesiątym czujemy się jak nowonarodzeni!

Do mięśni z uczuciem
To, co szczególnie kluczowe na tym etapie, to trzymanie się zasad. Po pierwsze – trenujemy regularnie, żeby wypracować własny rytm i zauważyć, że po kilku tygodniach… niejako naturalnie znajdujemy w swoim planie dnia kilkadziesiąt minut na bieg. Po drugie – nie zapominamy o rozgrzewce przed i rozciąganiu po treningu. Obchodźmy się ze swoimi mięśniami dobrze, a na pewno nam odpłacą. Po trzecie – nie biegamy w „byle czym”. Choć na początku wystarczy nam dres, który większość z nas z pewnością ma w szafie, absolutnym must have są dobre buty. Odpowiednie obuwie jest kluczowe dla naszego zdrowia – amortyzuje uderzenia o nawierzchnię i odciąża stawy. To szczególnie istotne, gdy biegamy po miejskim asfalcie. Każdy z nas ma nieco inną budowę stopy, dlatego warto poświęcić trochę czasu na dobranie najlepszego obuwia i skonsultować się z ekspertami, np. w sklepie dla biegaczy. Oferta jest niezwykle bogata, a ceny zróżnicowane – z pewnością znajdziemy coś idealnego dla siebie, co nie zrujnuje jednocześnie naszego budżetu.

Nie szata zdobi biegacza…
…ale potrafi ułatwić i uprzyjemnić nasze treningi. Na kolejnym etapie możemy już bowiem pomyśleć o dodatkowym wyposażeniu. Szczególnie przydatna jest odzież sportowa – chroni przed otarciami, wilgocią i chłodem, a ponadto dba o nasze bezpieczeństwo – jej dodatkowe elementy odblaskowe sprawiają, że jesteśmy widoczni po zmroku. Ubrania dla aktywnych to dziś nie tylko komfort i funkcjonalność, ale i styl – szeroki wybór kolorów i fasonów. Inspiracji w tym zakresie dostarczy nam np. nowa kolekcja F&F Active. W obserwowaniu postępów pomogą nam np. rozmaite krokomierze i pulsometry, a jeśli w utrzymywaniu rytmu lubimy wspomóc się muzyką – sportowe słuchawki. Jeśli wzięliśmy się za bieganie na poważnie, chcemy archiwizować swoje trasy, treningi i wyniki, warto ściągnąć na telefon którąś z aplikacji biegowych – Endomondo, Run-Log czy Nike+ Running. A Wy jakiej trzymacie się jeszcze wymówki? 🙂