Z każdą wycieczką coraz lepsza. Poznajcie Społeczniczkę Mariannę!

19/06/2018

Ekspedycje Smaków to ciekawa przygoda dla uczniów i wyjątkowa lekcja o zdrowym odżywianiu w jednym. Dla naszych Społeczników – przewodników wycieczek między sklepowymi półkami – to także niezwykłe, emocjonujące doświadczenie. Nasza koleżanka Marianna Wasil – Doradca Klienta w SM Radom podczas II edycji programu „Od uprawy do potrawy” dołączyła do grona Społeczników i choć na początku bała się, czy podoła temu zadaniu, dziś mówi, że to wspaniała inicjatywa i z radością przekazuje uczniom wiedzę o zdrowym odżywianiu i niemarnowaniu żywności.

Jak się zaczęła Twoja przygoda przewodnika wycieczek „Od uprawy do potrawy”?
Przed startem II edycji programu, nasza menadżerka zaproponowała, aby nasz sklep również się zaangażował. Potrzebny był jednak ochotnik, który mógłby przewodniczyć wycieczkom. Kiedy kierowniczka zapytała, czy podejmę się tego zadania, bałam się brania na siebie takiej roli, ale w końcu się zgodziłam. 🙂 Miałam pewne obawy, czy dam sobie radę, bo wcześniej miałam doświadczenie tylko w takich akcjach jak sprzedaż Złotych Dukatów czy eventach promocyjnych programu „Decydujesz, pomagamy”. Jestem jednak mamą 5 pociech, więc stwierdziłam, że moja wprawa przy dzieciach może się przydać podczas Ekspedycji Smaków. 😉

Jak wspominasz pierwszą wizytę uczniów?
We wrześniu odbyło się szkolenie dla Społeczników, zaś pierwsza wycieczka już w październiku. Byłam bardzo tym zestresowana, bo zdawałam sobie sprawę z tego, że znajdę się w gronie obcych dzieci, a każde z nich jest inne. Na „pierwszy ogień” trafiła mi się dość liczna, 25-osobowa grupa. Pomyślałam sobie jednak, że przecież jestem po szkoleniu, dobrze się przygotowałam, dużo czytałam i zapoznawałam się ze scenariuszem, więc nie może być źle. Na szczęście dzieciaki były grzeczne i miały fajnych opiekunów, którzy nad nimi panowali. Super orientowali się w tematyce niemarnowania jedzenia, znali owoce i warzywa, wiedzieli, skąd one pochodzą, a gdy mogli pochwalić się swoją wiedzą, to byli jeszcze bardziej zadowoleni. Widząc, ile mają radości z wycieczki do naszego sklepu, to czerpałam z tego wielką satysfakcję.

Który z etapów wycieczki najbardziej interesuje dzieci?
Zaobserwowałam, że dzieciaki szczególnie lubią trzy elementy: wizytę na dziale owoce/warzywa, obsługę kasy oraz układanie piramidy żywieniowej. Największą frajdę mają oczywiście na dziale owoce/warzywa, gdzie jest najwięcej zagadek, zabaw i informacji oraz gdzie odbywają się degustacje. W czasie naszych rozmów staram się też przemycić jakieś ciekawostki, np. że dawno temu, gdy nie było kosmetyków, kobiety malowały usta… burakiem, dzięki czemu uzyskiwały ładny, intensywny kolor. Dziewczynkom spodobała się ta ciekawostka i także pomalowały sobie usta tą metodą. 🙂 Dzieci bardzo interesują się także pochodzeniem produktów – pytają, z jakich zakątków świata przyjechały i co można z nich zrobić smacznego do jedzenia.

W końcu nowe smaki i degustowanie produktów to główny temat Ekspedycji Smaków. 🙂 Za Tobą już 7 wycieczek. Jak teraz oceniasz gusta dzieci? Jakie produkty lubią, a które nie za bardzo?
Dzieci bardzo chętnie próbują, ale bardziej smakują im standardowe produkty, te, które znają i które już jadły. Któregoś razu dałam im do zjedzenia kiełki rzodkiewki, kalarepę i selera naciowego. Nie przypadły im one jednak do gustu. Zauważyłam, że podchodzą z dystansem do nowych rzeczy, ale mimo wszystko próbują ich.

Czy te tendencje pokrywają się z Twoimi? Masz swoje ulubione warzywa i owoce?
Można powiedzieć na mnie „zając”, bo jem wszystko – nawet te „ekstremalne” i mniej smakowite produkty. 🙂 Aczkolwiek mam swoje ulubione smaki. U mnie podstawą są wszelakiego rodzaju sałaty i pomidory. Z owoców jadam przede wszystkim to, co jest w asortymencie naszego sklepu. 🙂

Wiadomo, że czasem dzieci potrafią zaskoczyć dorosłych nietypowym pytaniem. Ty też takie usłyszałaś podczas którejś z wycieczek?
Podczas wycieczki, w której uczestniczyły niepełnosprawne dzieci ze szkół specjalnych, swoją drogą bardzo szczere i bezpośrednie, zaskoczyło mnie jedno pytanie: „Dlaczego nie byliśmy tam, gdzie są chipsy i cukierki?”. Wytłumaczyłam im oczywiście, dlaczego nie chodzimy na te działy podczas Ekspedycji, że to nie są produkty, które wchodzą w skład codziennej, zdrowej diety. Pojawiło się także pytanie od pewnej dziewczynki, czy może zastąpić jednego z naszych Doradców Klienta i obsługiwać klientów. Była bardzo chętna do pomocy. Wytłumaczyłam jej, że w kolejnym etapie wycieczki jest przewidziana obsługa kas, więc jak chce, możemy stworzyć specjalnie dla niej kolejkę, wziąć kilka produktów i będzie mogła obsługiwać swoich kolegów i koleżanki jak klientów. Dziewczynka, opuszczając sklep, była przeszczęśliwa, że mogła popracować choć chwilę jako Doradca Klienta. 🙂

Czy ta wiedza, którą dzieci zdobywają w czasie wycieczki w sklepie, jest potem jeszcze jakoś utrwalana?
Tak, nauczyciele przeprowadzają w szkołach dodatkowe zajęcia, warsztaty i doświadczenia, bazując na materiałach, które od nas dostają. Wiedza dzieci jest weryfikowana, a zrobione przez nich prace wysyłane są do Pani Grażyny Świerczek lub Kasi Bąk. I to nie wszystko! Zanim dzieci przyjdą do nas na wycieczkę, mają też lekcje w szkole, podczas których omawiają tematykę Ekspedycji Smaków. Są więc już nieco wtajemniczone w to, co się będzie u nas działo. 😉

A jak dzieci reagują na ostatni punkt programu, czyli przygotowywanie jogurtów?
W naszym sklepie mamy za małe pomieszczenie socjalne, żeby wspólnie przygotowywać zdrowe jogurty, więc musieliśmy znaleźć jakieś inne rozwiązanie. Wybrnęłam z tego w taki sposób, że kiedy mamy „pogadankę” na dziale nabiałowym, mówię dzieciom, jak samodzielnie zrobić zdrowy jogurt i że na koniec będą mieć niespodziankę. Następnie każde z nich dostaje ode mnie jogurt i różne dodatki z naszego sklepu, żeby mogły po powrocie do szkoły pod okiem nauczyciela, zrobić taką przekąskę. Tak wygląda nasza część warsztatowa. Nie oszczędzam na pysznych dodatkach – wybieram głównie takie, których dzieci nigdy nie próbowały. Mają wielką radochę, że wychodzą od nas ze sklepu takie „wypakowane”!

Temat zdrowego odżywiania i niemarnowania jest Ci bliski?
Pochodzę z rodziny wielodzietnej i nic się u nas nie marnowało. Tego samego nauczyłam swoje dzieci i teraz uczę wnuki. Swoim pociechom od małego dawałam jak najwięcej warzyw i owoców, zawsze też starałam się, żeby na stole było zdrowo, pysznie i żeby niczego nie marnować. Nie ma u nas problemu z jedzeniem zdrowych rzeczy, bogatych np. w węglowodany i błonnik. Warzywa, owoce i wszystko to, co się nadaje do przerobienia, to podstawa w naszej diecie. Na co dzień pamiętam także o tym, że jak czegoś za dużo kupię albo ugotuję, to może to się nadawać do wykorzystania w inny sposób.

Początkowo miałaś obawy. Jak zmieniło się Twoje podejście po tych kilku wycieczkach? Wczułaś się już w rolę przewodnika Ekspedycji Smaków?
Już nie podchodzę do tego „stresowo”, traktuję to jak normalną rzecz. Zawsze próbuję wprowadzić coś ciekawego i nowego, przekazać dzieciom jeszcze więcej informacji. Sama też staram się cały czas dokształcać, jak podejść do uczniów – w końcu zdarzają się grupy 16-latków, i 9-latków, i 7-latków. Każda kolejna wycieczka wzmacnia mnie i motywuje do pracy. Gdy widzę, jaką radość dzieci mają z Ekspedycji, jak interesują się wszystkimi ciekawostkami, jak pochłaniają ich zagadki i zabawy, to aż chce się dać im jeszcze więcej. Z wycieczki na wycieczkę jestem coraz lepiej przygotowana i chyba mogę powiedzieć, że ta ostatnia była najlepsza.